niedziela, 5 stycznia 2014

Niedzielne popołudnie...

Witajcie!


Dzisiaj napisze troszkę o pobycie Kasi u mnie.Gdy przyjechała,poszłyśmy do mnie żeby zostawiła swoje rzeczy,umyłam głowę i poszłyśmy na cmentarz odwiedzić bliskich.Gdy wracałyśmy rozmawiając zauważyłyśmy ,że naprzeciwko nas ,w naszą stronę idzie Saszan,od razu ją poznałam ale Kasia nie była tego pewna bo była bez makijażu więc gdy tylko nas minęła ,zawróciłyśmy i poszłyśmy dosłownie kilka kroków za nią bo zaraz potem weszła na pocztę.Stwierdziłyśmy ,że nie zawsze tak łatwo jest ją spotkać po mimo ,że mieszka u mnie w mieście i postanowiłyśmy zaczekać aż wyjdzie.Przez ten czas "kłóciłyśmy" się ,która z nas poprosi ją o zdjęcie.Gdy wyszła z poczty i przeszła na drugą stronę ulicy ,poszłyśmy za nią jednak zatrzymało nas czerwone światło na przejściu więc musiałyśmy chwilę zaczekać.Gdy byłyśmy już dosyć blisko niej wciąż się kłóciłyśmy o to samo bo każda z nas bała się ,że Saszan się nie zgodzi na fotkę bo była tak jak już wspomniałam bez makijażu.W końcu ona przeszła na druga stronę ulicy i weszła do bramy ,najprawdopodobniej swojego mieszkania bo słyszałam ,że w tamtej okolicy mieszka.Zrezygnowane i złe na same siebie jednocześnie śmiejąc się wróciłyśmy do mnie do domu.Potem w sumie nic ciekawego się nie działo,rozmowy,oglądanie tv,oglądanie filmików z koncertów Ewy,siedzenie na facebooku-Rutyna.Następnego dnia wstałyśmy o 5:50 rano i szykowałyśmy się na pociąg do Warszawy,postanowiłyśmy ,że skoro nie jedziemy do Białegostoku to "odbijemy" to sobie tym ,że się przejedziemy pod studio DD TVN (o którym było w przedostatnim poście) i spędzimy miło czas w Warszawce.Dzień tak jak pisałam w poprzednim poście był bardzo udany.Poznałam tam Olę ,która okazała się bardzo fajną dziewczyną z dużym poczuciem humoru,łatwo było mi się z nią dogadać.Wróciłyśmy do domu około 15:00 ,gdy tylko weszłyśmy mama przekazała mi nagrodę od Krisa ,która przyszła była to płyta Seleny Gomez+autograf Krisa.Płyta hmm? Niezła myślę ,że każdy znalazł by tam jakiś chociażby jeden utwór dla siebie.Potem oglądałyśmy fotki jedząc obiad,posprzątałyśmy i przebrałyśmy się bardziej "sylwestrowo" zaczęliśmy śpiewać karaoke.Potem wiadomo odliczanie 10...9..8....no i NOWY ROK! Mam nadzieję ,że lepszy od tego co minął! Kolejne dni były też bardzo udane ale żeby się już tak nie rozpisywać bardziej to je pominę.W piątek po 13 Kasia miała pociąg,odprowadziłam ją na peron i pojechała do domu...Teraz obie tęsknimy za naszą beką z niczego,rozmowami czasami do 3 w nocy itp...no ale na pewno kiedyś to wszystko jeszcze raz powtórzymy♥ 

Wstawiam tu kilka fotek z tamtych dni...
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz